Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Witkowo, wielkopolskie, Poland
Co mam o sobie napisać? Dziewczyna jedyna i niepowtarzalna. Pisząca własny scenariusz swojego życia.

13 grudnia 2011

1.

     "Kochany pamiętniku. Dlaczego nie mogę po prostu żyć w szczęściu? Dlaczego mam tak cholernie trudno i zawsze pod górkę? Widząc wszystkich dookoła, widząc ich radość i to, że wszystkim się układa bierze mnie furia. Zazdroszczę im, a najbardziej tej dziewczynie. Nie wiem jak ona ma na imię. Jest nowa w szkole, a w ciągu jednego dnia wokół niej zrobił się tłum facetów, a każdy z nich próbuje różnych sposobów, aby w jakimś stopniu nieznajoma zwróciła na nich uwagę. Obserwowałam ją dzisiaj co przerwę. Zdecydowanie jest pewna siebie, atrakcyjna i zimna. Ma pokerową twarz, nie widać po niej żadnych uczuć, ale jej oczy... jej spojrzenie przeszywa Cię do szpiku kości. Nikt nic o niej nie wie, nie wiadomo skąd pochodzi, gdzie i z kim mieszka... Nie wiem dlaczego ona mnie tak intryguje. Większość dziewczyn w szkole objechało ją z góry na dół i uważają ją za konkurencje, tym bardziej, że dzisiaj oprócz tych szkolnych idiotów kręcił się obok niej ten jedyny, najlepszy... Bastian.
Tak, Bastian. Chłopak z klasy maturalnej za którym chyba ugania się każda dziewczyna. Jednak on wydaje się być nie zainteresowany żadną z nich. Kapitan szkolnej drużyny, który nie ma w zwyczaju zaliczania lasek...tak to dziwne... Ile ja mam z nim marzeń... ile bym dała chociaż za jedno jego spojrzenie na mnie... Muszę zapomnieć.."

         Kolejny dzień w Princeton w New Jersey. Słońce świeciło i niemiłosiernie dawało popalić chodzącym po ulicach ludziom. Coraz szybciej zbliżał się koniec roku szkolnego. Młodzież uradowana częściej przebywała poza szkołą niż w niej. 
Dla Megan nie było czegoś takiego jak wagary. Wychowywana przez ojca i dziadka musiała twardo trzymać się zasad. Chcąc nie chcąc poszła do szkoły, mimo tego, że połowa jej klasy pojechała na plażę. 
        Megan Douglas dla większości osób w szkole była szarą myszką, która nie ujawniała się jakoś bardzo. Była zwykłą dziewczyną. Nie za wysoka, nie za niska, o krągłych kształtach i długich, blond lokach, które zawsze swobodnie opadały na jej ramiona. Nie wyglądała jak większość dziewczyn z jej szkoły, nie miała figury modelki i nie była wygadana tak jak inni...

        Stojąca na korytarzu Meg spojrzała w stronę wejścia do szkoły. Słysząc dudniący dzwonek oznajmiający początek lekcji zmarszczyła lekko czoło. Rozmarzona z lekko przymrużonymi oczami wpatrywała się w każdy ruch idącego w stronę klasy Bastiana Brown'a. 
Nagle poczuła jak ktoś od tyłu rzuca się jej na plecy, obejmując dłońmi jej szyję.
-Odpuść go sobie. Nawet na Ciebie nie spojrzy. Tacy jak on nie patrzą na takie jak my. A poza tym chyba łączy go coś z tą nową. - lekko zachrypniętym głosem powiedziała jej do ucha Tara. 
Meg odwróciła się przodem do niej i pokręciła tylko głową. Po chwili jeszcze raz spojrzała na obiekt swoich westchnień i zobaczyła wtedy jak ten i nieznajoma witają się ciepłym pocałunkiem w policzek śmiejąc się do siebie i zaczynając rozmowę.
-Muszę zejść na ziemię. Nie mam szans z kimś takim jak ona. W ogóle nie mam z nikim szans. Chodźmy na lekcję. - mruknęła do przyjaciółki i ze spuszczoną głową ruszyła przed siebie, aby po chwili zniknąć z innymi w sali...

cdn...